Słowa mają moc. Jest nawet takie powiedzenie: „Uważaj, czego sobie życzysz, bo Ci się to spełni…” Dziś porozmawiamy o zaskakujących rezultatach zmiany hasła firmowego. Bohaterem opowieści jest Tomasz Szarkowicz, właściciel firmy Noemi. Poczytajcie, jak to się wszystko zaczęło…

Jak to się stało, że w Twoim życiu pojawiły się meble? Naprawdę chciałeś zostać stolarzem…

 

 Można śmiało powiedzieć, że meble mam w genach.

Tato produkował meble, wujek produkował meble. Mój dziadek i pradziadek byli stolarzami.

Od dziecka znałem dobrze tę branżę. Wcześnie nabrałem praktyki. Już w liceum zacząłem pracować u taty. Zarobiłem tak na swój pierwszy komputer.

No tak, zawód często wybieramy już w dzieciństwie… u Ciebie też tak było?

 

 Jako chłopak najbardziej lubiłem grać w piłkę, ale nie chciałem zostać piłkarzem. Miałem pomysł, żeby zostać elektronikiem, później stolarzem albo ekonomistą.

Jeszcze w liceum nie miałem konkretnej wizji mojej zawodowej przyszłości. Dopiero podczas studiów zacząłem marzyć o tym, żeby zostać przedsiębiorcą. To właściwie nie było marzenie, tylko decyzja.

I tę swoją przyszłość widziałeś jasno?

 

 Wtedy jeszcze nie bardzo. Samo przyszło. Pod koniec studiów zacząłem pracować jako kierownik sklepu meblowego. Spodobała mi się i branża, bo jak wcześniej wspominałem, stolarkę mam w genach, oraz możliwość decydowania.

Po roku już wiedziałem, że otworzę własny sklep. I wtedy powstał pomysł na Noemi. To był początek mojej kariery. I chociaż spodobała mi się sprzedaż, podskórnie czułem, że czegoś mi w tym brakuje. Zdecydowałem, że rozszerzę działalność o produkcję…

Nasze marzenia często zderzają się z rzeczywistością. Kim jesteś dzisiaj?

 

 Dziś jestem przedsiębiorcą. A marzenia? Jeszcze się nie spełniły. Wszystko, co robię teraz, traktuję jako drogę do ich spełnienia. Mam wizję firmy i konsekwentnie chcę ją realizować.

Dalej prowadzisz sklep z meblami?

 

 W 2010 roku zrezygnowaliśmy ze sklepu i skupiliśmy się na produkcji mebli na wymiar.

Na początku zajmowałem się projektowaniem. Dziś współpracuję z grupą projektantów wnętrz i wspólnie pomagamy ludziom zrealizować marzenia o pięknym i funkcjonalnym domu.

Pamiętasz swoje pierwsze meble?

 

 Meble na wymiar wykonujemy od 2010 roku. Naszą pierwszą realizacją były meble do wyposażenia całego mieszkania, które zamówił u nas dawny współpracownik.

Dziś wykonujemy meble do kuchni, salonu i sypialni, a także meble biurowe. Mamy na koncie realizacje mebli do hoteli i restauracji. Współpracujemy też z branżą beauty.

Naszą ofertę kierujemy głównie do projektantów wnętrz. Współpracujemy też z przedsiębiorcami i z klientami indywidualnym, którym proponujemy kompleksową obsługę.

Jakich mebli potrzebuje branża beauty?

 

To meble, które szczególnie lubimy. Wykonujemy leżanki, lady recepcyjne, szafy i regały. Robiliśmy też stolik do manicure. Wyposażyliśmy w meble sporo salonów kosmetycznych, gabinet depilacji laserowej, centrum fitness… Zawsze są to wyjątkowe projekty. Ostatnio dużym zainteresowaniem cieszą się również meble do SPA.

Twoja firma nazywa się Noemi. Pięknie choć nietypowo. Dlaczego akurat Noemi?

 

 Kiedy zastanawiałem się, jak nazwać firmę, chciałem wykorzystać swoje nazwisko, by w ten sposób podkreślić, że odpowiadam za to, co robię, ponieważ firmuję to własnym nazwiskiem.

Musiałem jednak z tego pomysłu zrezygnować. Dlaczego? Bo mój brat otworzył firmę wcześniej ode mnie i użył naszego nazwiska jako pierwszy. Musiałem wybrać inną nazwę. Noemi to hebrajskie imię, które pochodzi od słów: „moja słodycz” lub „moja urocza”.

Noemi to „meble szczęśliwych ludzi”. Dlaczego akurat takie hasło firmowe?

 

 Nasze pierwsze hasło brzmiało: „meble dla wymagających„, bo postanowiłem spełniać wysokie wymagania klientów. Naszymi mocnymi stronami są wysoka jakość wykonania i terminowość. Nasi klienci doceniają również opiekę na każdym etapie realizacji i elastyczność, reagowanie na zmiany.

Innymi słowy, byliśmy gotowi na klientów, którzy szukają mebli dobrej jakości.

To dobrze, że masz świadomość mocnych stron swojej firmy i stworzyłeś z nich hasło reklamowe.

 

 Hasło było skuteczne. Przyciągało ludzi szukających wysokiej jakości. Oprócz nich czasami przyciągało też osoby, którym zależało na tym, żeby utrudnić nam życie. Szafy były dla nich zbyt dębowe, sęki za bardzo naturalne…

Każdy, kto pracował kiedyś bezpośrednio z klientem, zna takie persony…

 

 Kiedyś wydawało mi się, że jeżeli rozwiążę wszystkie problemy klientów, zyskam ich szacunek. Rozwiązywałem problemy, które klienci sami sobie tworzyli, przykładowo zniszczenie mebla przez klienta.

Niektórzy zaczęli to wykorzystywać. Zdarzyła się sytuacja, kiedy klient próbował mnie okłamać. Sam zniszczył mebel i upierał się, że wina leży po naszej stronie.

Jeżeli klient jest ze mną szczery, chętnie mu pomogę. Jeżeli jednak przerzuca na mnie odpowiedzialność za swoje błędy, to widzę, że nadużywa mojej chęci pomocy.

Czyli wygląda na to, że klient „wymagający” okazał się klientem roszczeniowym?

 

 Jest takie powiedzenie: „Uważaj, czego sobie życzysz, bo Ci się to spełni…”

Sytuacje z roszczeniowymi klientami pogarszały samopoczucie naszych pracowników i projektantów. Wiedzieli, że tworzą małe arcydzieła w domu klienta, a zamiast uznania słyszeli narzekanie. Byli obarczani odpowiedzialnością za problemy, które klient tworzył sam. Wystarczył jeden taki osobnik i już wszyscy mieli dzień z głowy.

Dziś wiem już, że nie byli to ludzie szczęśliwi.

Wyglądali tak, jakby nie tylko „nie lubili” innych ludzi (czyli nas), ale również siebie samych.

Te dni już dawno za wami. Co się zmieniło?

 

 Zdecydowałem, że czas dotrzeć do innego klienta.

Na świecie żyje 8 miliardów ludzi. Pomyślałem, że znajdziemy takich, z którymi będzie się nam dobrze współpracować. Tylko trzeba zrobić coś z tym hasłem.

Tym sposobem, po wielu konsultacjach narodziły się „meble szczęśliwych ludzi”.

Czy zmiana hasła przyciągnęła do was inną grupę klientów?

 

 Sam w to na początku nie wierzyłem, ale dokładnie tak się stało.

Od czasu zmiany hasła przychodzą do nas zupełnie inni klienci. Znajdują nas ludzie, dla których z przyjemnością pracujemy. Owszem, czasem pojawiają się osoby z kategorii tych, o których wspomniałem wcześniej, jednak o wiele rzadziej.

Kim są „szczęśliwi ludzie” według Noemi, podziel się z nami tym odkryciem!

 

 Szczęśliwy człowiek to człowiek spełniony, otwarty, nastawiony na relacje. Człowiek, który jest pozytywnie nastawiony do innych ludzi i do świata. Taki, z którym dobrze się rozmawia i pracuje.

Oczywiście wiem, że świat nie jest idealny. Zawsze mogą pojawić się problemy. Natomiast szczęśliwy człowiek nie szuka problemów, a przeszkody traktuje jako możliwość rozwoju i szuka sposobu na ich rozwiązanie.

Dla takich ludzi jesteśmy w stanie zrobić wszystko. No, prawie wszystko. Pytamy, czego potrzebują i działamy.

Jaka jest Twoja „supermoc”?

 

 Dla architekta wnętrz najważniejsza jest jakość, wykonanie zgodnie z projektem i dotrzymanie terminu realizacji. Dzięki temu, że to również nasze mocne strony, systematycznie współpracuje z nami 20 projektantek i projektantów.

Druga nasza ważna umiejętność to gotowość do rozwiązywania problemów klienta. Świat nie jest idealny. Problemy się pojawiają, ale my jesteśmy gotowi, żeby je rozwiązać.

Można szukać winnych i przerzucać odpowiedzialność z wykonawcy na projektanta i na odwrót…

 

 My robimy inaczej. Pamiętamy, że najważniejszy jest klient.

Staramy się rozwiązać każdy problem w jak najprostszy sposób. Robimy to w najkrótszym czasie i jak najmniejszym kosztem dla nas czy innych wykonawców.

Dogadujemy się z innymi wykonawcami. Staramy się nie obciążać klienta czy projektanta sprawami, które możemy rozwiązać we własnym zakresie.

Czy meble do domu na zamówienie to Twoje ostatnie słowo?

 

 Codziennie mam nowe pomysły. Jednym mogę się podzielić. Od jakiegoś czasu pracuję nad projektem, który na pewno zaciekawi architektów wnętrz. To moje najnowsze „dziecko”…

Oprócz świetnego designu chciałbym dostarczać klientom dodatkową wartość. Klienci, a czasem nawet projektanci najczęściej nie zwracają uwagi na komfort akustyczny wnętrza. Dlatego chcemy docierać do ludzi, dla których ważne jest słuchanie muzyki i do audiofilów.

Nasze meble są połączeniem najnowszych technologii w zakresie akustyki i wyjątkowego designu. Ponieważ współpracujemy z konsultantem ds. akustyki, jesteśmy w stanie zrealizować wnętrza, w których słuchanie muzyki stanie się przyjemnością.

Drugi pomysł to meble do domu lub mieszkania dla dzieci z nadwrażliwością słuchową. Zaprojektowane i wykonane tak, aby wyciszały otoczenie dziecka. Wykonujemy tego typu meblami do pokoju dziecinnego, sypialni i domowego biura, ponieważ nadwrażliwość słuchowa dotyczy nie tylko dzieci.

Powoli te małe marzenia stają się rzeczywistością.

Więcej szczegółów już wkrótce…